Złości, chcę Cię zrozumieć


Złości,
Piszę do Ciebie, choć przez lata bałem się Twojej siły. Bałem się, że jeśli Cię poczuję, wszystko wymknie się spod kontroli – słowa, działania, relacje. Często próbowałem Cię tłumić, udawać, że nie istniejesz, bo w dzieciństwie nauczyłem się, że Twoja obecność jest niebezpieczna, nieakceptowana, a czasem wręcz zakazana.
Ale teraz chcę Ci powiedzieć coś ważnego: nie jesteś wrogiem. Jesteś sygnałem, ostrzeżeniem, emocją, która mówi mi, że coś jest niewłaściwe, że granice zostały przekroczone, że krzywda wymaga uznania. Problem nie leży w Tobie, lecz w tym, że nigdy nie nauczyłem się Cię rozumieć ani wyrażać w sposób, który nie rani mnie ani innych.


Czasami wybuchasz, gdy najprostsze sprawy stają się trudne. Czasami zostawiasz we mnie poczucie winy, bo świat nauczył mnie, że złość jest zła. Ale w rzeczywistości jesteś potrzebna – pokazujesz mi, gdzie potrzebuję ochrony, gdzie powinniśmy bronić siebie, gdzie potrzebne są zmiany.
Chcę Cię zrozumieć i nauczyć się Cię słuchać. Chcę rozróżniać, kiedy Twoja obecność jest ostrzeżeniem, a kiedy możesz wyjść w sposób bezpieczny – w słowach, w ruchu, w twórczości. Chcę, abyś była przewodnikiem, a nie niszczycielem.


Złości, chcę Cię przyjąć – nie jako wroga, lecz jako część mnie, która woła o uwagę i sprawiedliwość. Chcę nauczyć się wyrażać Cię z szacunkiem dla siebie i dla innych. Chcę, żebyś była siłą, która daje energię do zmian, a nie ciężarem, który niszczy relacje i rani mnie od środka.
Bo choć byłaś trudna i czasem bolesna, mogę nauczyć się Cię rozumieć, kierować Twoją mocą i pozwolić, by stała się narzędziem samoświadomości, a nie destrukcji.


Z uważnością i odwagą,
Ja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *